330

Kiedy spotykam muzykę, sztukę, naturę w jednym miejscu i czasie zaczynam odczuwać próżnię i niebyt. Nie podejmuję wtedy żadnych intelektualnych prób ujęcia tych trzech zjawisk. Z dużym prawdopodobieństwem trudno też byłoby spiąć je w jednej definicji. Zamykając jednak muzykę, naturę i sztukę w jeden współpracujący system każdy z nas może zacząć własne poszukiwania, bo inspiracje i nasza wyobraźnia są nieograniczone. Skąd zatem czerpiemy inspiracje?, Gdzie ja je znajduję, ehh to te wciąż zadawane nam artystom pytania. Odpowiem za siebie –w ludzkiej wyobraźni.

Najczęściej zapewne inspiruje miłość-szeroko pojmowana, świat naturalny-przyroda, sztuka (malarstwo, rzeźba, poezja, architektura itd.) i te intymne relacje, które nimi zarządzają. Muzyka może być ujęta w różne ramy: pop, rock, heavy metal, disco polo, electronic, reggae, blues, jazz, country, beat, folk, soul, grunge; czy sklasyfikowana ze względu na pochodzenie: amerykańska, bałkańska, azjatycka; ze względu na kulturę: klasyczna, tradycyjna, popularna; ze względu na przeznaczenie: filmowa, sceniczna; ze względu na warunki uprawiania: kościelna, ludowa; na rodzaj użytych środków; chóralna, kameralna, elektroniczna, instrumentalna; ze względu na ilość użytych środków: zespołowa, solistyczna. Podziały można mnożyć, a ja na całe szczęście nie jestem specjalistą od nut czy historii muzyki. Oczywiście takich podziałów można używać co do sztuki, poezji, natury. One jednak w mojej subiektywnej ocenie tylko dzielą.

Moja artystyczna wolność, która sobie niezwykle cenię to wyszukiwanie minimalistycznych, ale dających kazdemu możliwość własnej interpretacji dźwięków. Muzyk –słuchacz, to właśnie ta relacja daje możliwość zagłębiania się w samego siebie. Tak właśnie powstały dwa utwory z mojej płyty „Travelling with Angels”. Najważniejszy z nich to „Angel on Earth”, który zadedykowałem i stworzyłem z myślą o ludziach o wyjątkowej wrażliwości.

Daje to olbrzymie możliwości interpretacyjne. Może pokazywać krzyk, być ukojeniem po burzy, szumem morza, „balsamem dla strudzonej duszy”, obrazem ludzkiej natury, wyznaniem wiary, próbom odnalezienia siebie, czy pokazania tego co czujemy. Jego artystyczny, a jednocześnie wręcz prosty dźwięk daje szerokie spektrum interpretacji. Wzbogacony zarówno obrazem, sztuką, poezją, naturą, czy inną aranżacjom tylko rozszerza wyobraźnię. Jest trochę jak romantyczna mantra, lekko hipnotyzuje, relaksuje, uspokaja, czasem denerwuje. Jego estetyka nie jest w żaden sposób spersonalizowana, jest wręcz naiwna jak pajac namalowany sprayem na murze czy tło do robienia ulubionej sałatki.

Niektórzy twierdzą, że przyjemnie „plumka”, odstresowuje, inni, że uzależnia, dla wielu jednak jest drogą, która poszerza horyzonty i daje upust wyobraźni. Często mówi się, że piękno natury jest dla muzyka słyszalne, dla malarza widzialne, dla rzeźbiarza dotykane, a dla poety odczuwalne. „Angel on Earth” jest słyszalny, widzialny, dotykalny i odczuwalny. Wystarczy posłuchać, zobaczyć, dotknąć, odczuć i poszukać oczami wyobraźni.

Oczywiście zachęcam Was do własnych interpretacji, improwizacji, twórczości opartej na dźwiękach utworu „Angel on Earth”. Jestem bardzo szczęśliwy, że już dziś mogę zdradzić sekret. W przyszłym roku planuję zorganizować konkurs na najlepszą jego interpretację (obraz, poezja, sztuka, natura). A nagroda będzie niezwykle cenna i rozwijająca horyzonty. Co myślicie o wspólnej podróży do Czarnogóry? Śledząc w przyszłym roku uważnie mojego bloga znajdziecie ogłoszenie i regulamin. Aktualnie negocjuję już ze sponsorami, aby nagrody były naprawdę wyjątkowe i to w co najmniej kilku kategoriach.


Share
Go top